środa, 26 listopada 2014

Pierwsze wrażenia - gumowe bańki chińskie

Chciałabym opisać wrażenia ze stosowania baniek chińskich. Zamówiłam je jakiś czas temu, wyszło mniej niż 20zł z wysyłką z Allegro. Stwierdziłam że nawet jak nie zadziałają to nie są jakieś ogromne pieniądze.

Stosuję je codziennie do masażu ud i brzucha, oczywiście oliwka do masażu jest wymagana bo inaczej nie da rady przeciągnąć bańki po skórze:)
Moja skóra jest odporna, więc mimo że czasami na początku zassałam bańką za mocno to nie mam żadnych siniaczków. Po pewnym czasie dochodzi się do wprawy i można sobie regulować siłę zasysania/masażu.

Efekty ku mojemu zaskoczeniu są - skóra staje się jędrna, celulit się redukuje powoli - ciekawe jest to, że w miejscach gdzie mamy najwięcej grudek tłuszczyku masaż troszkę boli, widać grudki jak przeciągamy bańką. Żeby nie było że jest to tylko moja opinia subiektywna to mój mąż też zauważył różnicę, czasami daje się namówić do zrobienia mi masażu ale bez problemu wykonuję ten masaż zupełnie sama:)

Polecam jak najbardziej - ale uwaga, ważna jest systematyczność, choć myślę że te 10 minut dziennie poświęcone na masaż bańkami chińskimi to naprawdę niewiele a efekty świetne:)


Pierwsze koty za płoty:)

Po pierwszym dniu głodówki muszę stwierdzić że jestem głodna:) Często o tym myślę - nawet nie tyle ciało się domaga pożywienia co psychika. No ale cóż, trzymam się jakoś...
Wstałam lekko ociężała, nie bez znaczenia jest fakt że przy małym dziecku i nocnych pobudkach nie mam szansy się dobrze wyspać. Ok, koniec marudzenia - czas na fakty:

Po jednym dniu na wadze znaczna zmiana, chociaż wiadomo że na razie jest to ubytek wody. Oczywiście staram się pić dużo - ściągnęłam specjalną aplikację na telefon żeby kontrolować ilości wypijanej wody. Właśnie popijam wodę z cytrynką - cytryna odkwasza organizm a także - moje odczucie subiektywne - wydaje mi się że trochę zmniejsza odczuwanie głodu.

Więc waga 62,6kg (-1,2kg) 

Pod koniec głodówki zrobię zestawienie zbiorcze. Z informacji innych towarzyszy niedoli wynika że na początku traci się najwięcej i najszybciej ok 1kg dziennie, później systematycznie traci się coraz mniej. Zapewne lewatywy które powinno się robić i które usuwają złogi z jelit też do utraty wagi się przyczyniają - ja dalej czekam na zestaw do ich wykonywania;)

wtorek, 25 listopada 2014

Głodówka oczyszczająca!

Parę lat wstecz interesowałam się różnymi metodami oczyszczania organizmu, szczerze mówiąc zawsze mnie to fascynowało ale temat umarł śmiercią naturalną aż do teraz... Wpadły mi w oko wpisy odnośnie głodówki oczyszczającej organizm który ma siłę sam się zregenerować - stwierdziłam że dlaczego nie? Po drugiej ciąży mam problem z nawracającą infekcją pęcherza i szczerze mówiąc mam dosyć niedziałających antybiotyków co chwilę zapisywanych mi przez lekarza a wyniki dalej są kiepskie... A przy okazji kusi perspektywa szybkiej utraty wagi:)

Będąc teraz na zdrowej diecie ograniczającej węglowodany (każda dietomaniaczka musiała słyszeć o diecie South Beach) nie musiałam dodatkowo przygotowywać się do głodówki - a jest to zalecane a wręcz nakazywane! Tak więc zaczynamy:)

Zważyłam się więc dzień wcześniej niż zwykle i po 6 dniach schudłam z 64,1kg do 63,8kg (-0,3kg). No cóż, bez rewelacji ale w związku że niedawno przyszła @ to nie ma się co sugerować zbyt małym spadkiem. Gdzieś czytałam informację że w czasie okresu kobiety przybierają nawet 1-1,5kg.

Zachęcam do poczytania w internecie na ten temat:) Wiem że są też książki które wszystko wyjaśniają.

Jutro napiszę odczucia po pierwszym dniu głodówki.

środa, 19 listopada 2014

Pokuta...

Tak, przyznaję, zgrzeszyłam... W weekend odwiedzili nas znajomi i zrobiłam pizzę na cienkim cieście a przecież musiałam skosztować swojego dzieła:) W niedzielę był obiad u teściowej - a ona świetnie gotuje że nie miałam wyjścia. Oczywiście z pełnym brzuchem ciężko ćwiczyć więc odpuściłam:)

Mimo wszystko od poniedziałku kontynuowałam dietę (ćwiczyć nie miałam kiedy bo młoda była wyjątkowo marudna) bo największym błędem diet jest to że jedno potknięcie uruchamia lawinę - zamiast kontynuować dalej dietę to rzucamy się na jedzenie bo uważamy że spiszemy ten czas na straty i zaczniemy później od nowa;) Tym razem nauczona poprzednimi porażkami stwierdziłam że się nie dam i rozsądek zwyciężył - chociaż przynam że te chipsy paprykowe patrzyły na mnie z szafki:)

Tak więc podsumowanie tygodnia wygląda tak (chociaż zapewne mogło wyglądać jeszcze lepiej no ale... NIC SIĘ NIE STAŁO:P)

Wzrost: 170cm
Waga: 66kg - 64,1kg  (-1,9kg)

Wymiary z najbardziej interesujących mnie miejsc:

Talia: 77cm - 73cm (-4cm)
Pas: 87cm - 85cm (-2cm)
Biodra: 93cm - 93cm
Udo: 60cm - 58cm (-2cm)


Nie jest źle:) Dzisiaj w ramach pokuty poćwiczę cokolwiek by się nie działo. 
Zastanawiałam się jak podejść do tematu przerwanej Aerobicznej 6 Weidera - koniec końców stwierdziłam że będę zaczynać od nowa aż dojdę do tego 42 dnia:)

I zejdę w końcu do piwnicy po cudeńko mające rozprawić się z celulitem i ujędrnić skórę:




Przyda mi się szczególnie na mojej oponce na brzuchu, i może zredukuje choć odrobinę pociążowe rozstępy:)

czwartek, 13 listopada 2014

Dzień 1:)

Wczoraj był pierwszy dzień mojej dietki:) Dzień zaliczony na plus:)))

Chciałam z rana poćwiczyć jednak przy mojej 7 tygodniowej córeczce okazało się to niemożliwe gdyż moje dzikie sapanie po prostu ją obudziło:) Wybrałyśmy się więc na 3 godzinny spacerek po którym moją bokserkę mogłam wykręcać - miałyśmy dużo spraw do pozałatwiania a końcówka to był powrót na sygnale do domu gdyż Księżniczka zgłodniała:)

Za ćwiczenia wzięłam się dopiero wieczorem kiedy mój mąż mógł pozajmować się młodą:)
Tak więc skalpel Ewki zaliczony i pierwszy dzień A6W:) Grzeszków spożywczych nie było także jestem zadowolona i oby tak dalej:) Dzisiaj czuję wszystkie mięśnie (czyli jednak jakieś są!:)) a wykonując skalpel cieszyłam się że dzieje się to na macie piankowej gdyż zalałabym moim potem panele które z pewnością od tych litrów wylanego potu by spuchły i nadawałyby się tylko do wymiany;)

Nie miałam więc kiedy wczoraj napisać żadnego posta, dzisiaj podam moje wymiary i wagę i postaram się co tydzień wrzucić aktualizację. Nie mogę się powstrzymać przed codziennym wchodzeniem na wagę:( Ale chyba sobie odpuszczę dla lepszego WOW;)

Wzrost: 170cm
Waga: 66kg

Wymiary z najbardziej interesujących mnie miejsc:

Talia: 77cm
Pas: 87cm
Biodra: 93cm
Udo: 60cm

Rewelacji nie ma i wiem że bywało też lepiej i muszę zrobić wszystko żeby wrócić do stanu przed ciążą. Mój cel to 58kg - oczywiście chciałabym go osiągnąć jak najszybciej:))

wtorek, 11 listopada 2014

:)

Dzisiaj szybki wpis testowy bo jest to mój pierwszy blog ale bynajmniej nie pierwsze podejście do odchudzania:)

Jak to w życiu bywa - standard - od jutra zaczynam dietę:)

Nie mam pojęcia który to już raz, chyba zresztą nie tylko ja mam ten problem że dietę zaczynam i nie kończę - no ok, kończy się ale wielkim obżarstwem i wyrzutami sumienia z mocnym postanowieniem poprawy...

Postanowiłam moją mękę udokumentować wpisami na bloga. Zdjęcia zrobione (oczywiście dla modnego obecnie porównania przed i po żeby uświetnić moją przyszłą metamorfozę), wymiary z obwodów zebrane nie mówiąc już o wrzuceniu paru zestawów ćwiczeń na pendrive'a - gdyż mam zamiar - a jakże! - codziennie ćwiczyć, wylewając z siebie hektolitry potu. Także przygotowanie niezwykle skrupulatne więc nie może się nie udać (tzn. teoretycznie bo praktyka jaka jest każdy wie):) A co z tego wyjdzie? Mam nadzieję że nie tylko kolejne mocne postanowienie że "od jutra to ja już na poważnie zacznę tą dietę":)

Jutro napiszę coś więcej o sobie i moich poczynaniach:)